Prawdziwe przędzenie

Mam takie marzenie, do którego czasem uciekam się w co bardziej deszczowe dnie, w którym mam małe studio, gdzie przędę i farbuję wełnę. Tak właśnie.

1

Nabyłam w poniedziałek przypadkiem odkryty na Allegro, w jednym z internetowych sklepów ze starociami, zupełnie sprawny, kompletny, świetnie utrzymany kołowrotek norweski. Jest napędzane jednym pedałem koło i szybkie skrzydełko o przeciętnej wielkości. Właściwie kołowrotek wygląda całkiem jak… Polonez Kromskiego (jedynego polskiego producenta kołowrotków, bardzo znanego za granicą, szczególnie wśród amerykańskich prządek). Różnice? Sposób mocowania skrzydełka i szpuli, wykończenia w miejscach śrub, leniwa Kaśka na ryćce i to chyba tyle. W zasadzie nie zdziwiłabym się nawet, gdyby pasowały do niego akcesoria od Kromskich. A zapłaciłam… 1/10 ceny nowego Poloneza. Tyle wygrać!

2

3

To rzadkie znalezisko, taki kołowrotek w tej cenie. Zwykle albo czegoś im brakuje, albo rozsypują się w oczach już na zdjęciach, albo skrzydełka wyglądają, jakby się ich nie dało przymocować do koła…

Przyjechał do mnie w częściach, więc musiałam go skręcić, dzięki czemu upewniłam się, że naprawdę znam zasadę działania tej ślicznej machiny.

4
Noga na pedale. Do szczytu pedału przymocowany jest pachołek, połączony z kołem.
5
Pachołek przechodzi przez dziurę w ryćce (ławeczce).
6
Aż wreszcie zahacza o mechanizm koła.
10
Fruu, koło się kręci (to wymaga koordynacji pracy nogi z obrotem koła i nie jest tak proste, jak się na pierwszy rzut oka wydaje).
11
Koło i skrzydełko są ze sobą połączone sznurkiem. W moim kołowrotku jest typowy napęd podwójny: złożona na pół pętla napędza kółeczko szpuli i kółeczko skrzydełka, dzięki czemu nić jednocześnie skręca się i nawija na szpulę. Chyba trzeba najpierw doświadczyć niewygody przędzenia na wrzecionie, żeby zrozumieć, czemu to rewolucyjna sprawa.
12
Haczyki prowadzą nić, która nawija się na szpulę (teraz trzeba ją sobie wyobrazić, bo jeszcze nie próbowałam wrzucać na koło wełny).
15
A to jest wlot wełny, przez który czesanka dostaje się na skrzydełko i szpulę. Proste?

A tak można sobie regulować ułożenie zespołu szpuli.

Jak dobrze, że żyjemy w czasach zbiorowej mądrości jutubowej! Moja mama i babcie, o ile wiem, nie przędły wełny, więc choć nauczyły mnie dziergać i szydełkować, przędzenie to mój wkład w historię rodziny. Może niebawem pokażę jakąś własną wełnę, byłoby to coś!

PS Wciąż pozostaje dla mnie zagadką, co w kołowrotku czy wrzecionie ukłuło w palec Śpiącą Królewnę.

Advertisements

3 Comments Add yours

  1. Aldonna Pikul pisze:

    Reblogged this on Texui and commented:

    BAM, teraz mam kołowrotek :)

  2. Pewnie zabrzmię niczym nerd… ale wydaje mi się, że to chodziło o kądziel, nie o wrzeciono czy kołowrotek ;) w oryginalnej baśni Sole, Luna e Talia – Giambattista Basile, przynajmniej w tłumaczeniu na angielski ;) jest mowa o tym, że księżniczka umarła przez to, że len z kołowrotka dostał jej się pod paznokieć. Zatem wydaje mi się, że najbliższe byłoby to, że klątwa zadziałała poprzez same przecięcie skóry przez kądziel.

    1. Aldonna Pikul pisze:

      Ha! wspaniałe wieści, nie wiedziałam! To znaczy, że moja siostra, pisząc mi: może miała nieoczyszczoną przędzę i jakiś cierń w niej był? była bardzo blisko!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s